flash
Światowe wpadki w tłumaczeniach
14.08.2008.
Najzabawniejsze i wydawałoby się nieprawdopodobne bywają kłopoty z tłumaczeniami. Często wynikają z ignorowania słownictwa slangowego czy lokalnego.

Największe faux pas popełniła chyba firma Mitsubishi w Hiszpanii ze swym modelem Pajero. Nazwa wywołała wielkie zakłopotanie, bo w miejscowym slangu "pajero" znaczy "osoba masturbująca się", po prostu "onanista". Mieszkańcy Ameryki Łacińskiej mieli wiele powodów do śmiechu, gdy swego czasu dumne General Motors wprowadziło na tamtejszy rynek samochód Chevy Nova. GM o wiele tygodni za późno dowiedział się, że nowa po hiszpańsku znaczy "nie jedzie", a dokładniej "nie da rady". Podobnie nietrafioną nazwę wybrał Ford dla swego modelu Pinto, sprzedając go w Brazylii, okazało się, że w brazyliskiej slangowej odmianie portugalskiego "pinto" oznacza tyle, co "mały penis". Problemy z tłumaczeniem nazw samochodów są częste, nie ustrzegła się ich również Toyota, której nowe model Toyota Fiera wzbudził wielkie kontrowersje i śmiech w Porto Rico, gdzie "fiera" znaczy po prostu: "wredna, stara baba". Toyocie nie poszczęściło się również we Francji, gdzie Toyota MR2 nie powinna być wprowadzana pod tą właśnie nazwą, ponieważ czyta się to "toyota est merde", czyli "toyota to g...no".
Wpadki nie ominęły też marki wręcz szlachetnej - Rolls Royce, który wprowadził na rynek niemiecki swój model pod angielską nazwą Silver Mist, co dla Anglików brzmi prawie romantycznie: "srebrna mgła"; dla Niemców już niekoniecznie, bo po niemiecku "mist" oznacza po prostu "gnój". A któż chciałby jeździć "srebrnym gnojem", lub - nie daj Boże - za takiego uchodzić?
Podobne problemy miał na wielu rynkach europejskich polski producent świetnych fortepianów "Calisia", gdyż "calisia" po łacinie oznacza "błoto", a języki wielu krajów europejskich przejęły to słowo z łaciny. Nie jest to zbyt piękna nazwa dla takiej klasy instrumentu.
Błędy w tłumaczeniu haseł reklamowych przytrafiają się też firmom sprzedającym produkty spożywcze. Zabawna pomyłka zdarzyła się Pepsi na Tajwanie, gdzie slogan: "Odżyj z pokoleniem Pepsi" brzmiał: "Pepsi przywróci Twoich przodków ze świata umarłych". A nikt nie chciałby chyba sobie zafundować nocy żywych trupów.
KFC sprzedając swoje kurczaki w Hongkongu przetłumaczyła na potrzeby miejscowego rynku hasło "Finger lickin' good" ("Palce lizać) tak, że slogan zabrzmiał: "Odgryź sobie palce". Jasnym jest, że klienci w przypadku takiej zachęty woleli pozostać przy frytkach. Dość fizjologiczne skojarzenie obudziło w Hiszpanii piwo Coors z tekstem "Turn in loose" ("Wyluzuj się"). W przekładzie na hiszpański, oznaczało tyle, co "będziesz mieć biegunkę". Kontrowersje i zdumienie wzbudziły w USA odkurzacze Electroluxa, które reklamowano hasłem "Nic tak nie ssie jak Electrolux". Skojarzenia były dwuznaczne, wyraźnie erotyczne, by nie rzec pornograficzne.

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Aktualności  |  O nas  |  Oferta  |  Partnerstwo  |  Zespół  |  Kontakt
Copyright © 2009 ILS - Agencja Tłumaczeń Przysięgłych ILS Created by MICHNIOR.COM